środa, 10 lutego 2016

Planeta singli.

Hej kochani, tak jak wczoraj wspominałam byłam dzisiaj z klasą w kinie. Był to film Planeta Singli. Jest to polski film w kinach od 5 lutego. Właściwie idąc na niego wiedziałam tylko o tym, że jest to komedia romantyczna, więc kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale może od początku.
Główną bohaterką filmu jest Ania, w której role wciela się Agnieszka Więdłocha, która nie wiedząc czemu  w niektórych scenach bardzo przypominała mi Anne Hathaway. Ania jest nauczycielką muzyki, która dobrze wie czego chce od życia. Do szczęścia brakuje jej tylko miłości. Tomka, o którym już za chwilę, poznaje zupełnie przez przypadek i nie działają na nią jego sztuczki. Aby zdobyć pianino dla swoich podopiecznych w szkole zawiera z nim umowę. Jaką? Przekonajcie się sami.  Drugą główną postacią był Maciej Stuhr, który grał właśnie Tomka, czyli podrywacza, niestałego w uczuciach, którego Ania mocno zmienia na lepsze. Oprócz tego w filmie zobaczycie Weronikę Książkiewicz, która gra Olę, przyjaciółkę Ani i Tomasza Karolaka, który w roli Bogdana jest dyrektorem w szkole w której pracuje Ania i jednocześnie jest mężem Oli. Sprawy komplikują się kiedy do akcji wkracza jego córka Zośka.

Co dokładnie się stanie? Tego dowiecie się idąc do kina na ten właśnie film.
Czy jest on warty polecenia? Zdecydowanie tak. W kinie prawie płakałam ze śmiechu, niektóre sceny były naprawdę bardzo śmieszne, ale w gruncie rzeczy prawdziwe. Jednak nie jest to taka zwykła komedia bez większego przesłania ani po prostu romantyczny film. Owszem śmieszny jest i to bardzo, romantyzmu również w nim dużo, ale cały film przekazuje tak dużo wartości życiowych i jest tak prawdziwy i jednocześnie mądry, że właściwie zmusza nas do jakiegoś głębszego rozmyślania o naszym życiu, o tym co jest dla nas ważne.


Jak to powiedział w nim jeden z bohaterów: "Nie ważne jest to czego chcemy, a to czego potrzebujemy". Myślę, że warto chwilę pomyśleć nad tymi słowami. Dodatkowo w tej swojej prawdziwości jest momentami tak wzruszający, że trudno powstrzymać łzy. Może to zależy od osobistego zdania, własnej historii, ale w moim przypadku tak było. Co mnie jeszcze w nim urzekło? Jest to już moja subiektywna opinia i wiele osób może nie widzieć w tym nic szczególnego, ale całość oparta jest na muzyce, na pracy Ani, która uczy właśnie muzyki, historia jej rodziny także dotyczy muzyki. Nie wiem, czemu tak lubię ten muzyczny motyw. Chyba tylko dlatego, że mam w sobie coś z artystyczne duszy, a muzyka jest ze mną właściwie od zawsze i bez przerwy.
Co ma ten film wspólnego z Walentynkami? Otóż na pewno motyw miłości i romantyzmu, co nie ulega wątpliwości. A oprócz tego cała akcja rozpoczyna się właśnie w Walentynki.

Tak więc myślę, że Was zaciekawiłam 
i zachęciłam do obejrzenia Planety Singli.
Kolejny post Walentynkowy jutro, 
mam nadzieję, że z nim zdążę.
Tak więc do następnego. :-)


1 komentarz:

  1. Właśnie chcieliśmy iść z chłopakiem w walentyki na ten film. :)

    Obserwujemy? :*
    http://evelinololove.blogspot.com/2016/02/vita-liberata.html

    OdpowiedzUsuń