wtorek, 11 czerwca 2019

Serialowisko #4 - The Originals

Po zakończeniu Pamiętników Wampirów moją uwagę przyciągnęła historia Pierwotnych, których można było poznać już w Pamiętnikach, a których dokładne losy zostały pokazane w The Originals, serialu, który miał 92 odcinki, podzielone na 5 sezonów. Aż trudno uwierzyć, że prawie sto odcinków tak szybko minęło i dzisiaj dotarłam do epickiego końca.
Cała opowieść zaczyna się w momencie, kiedy Hayley dowiaduje się, że jest w ciąży z Klausem i przyjeżdża do Nowego Orleanu, gdzie najsilniejszy i najstarszy z wampirów wcale nie jest zachwycony wizją ojcostwa. Chce początkowo nie dopuścić do narodzin córki, ale z czasem zostaje odwiedziony od tego pomysłu. Nieocenioną rolę w zmianie zdania odgrywa oczywiście jego rodzeństwo. Malutka Hope przychodzi na świat w wielce niesprzyjających warunkach i jej późniejsze życie wcale nie jest łatwiejsze. W międzyczasie mamy przeskoki co kilka lat, kiedy to poznajemy najpierw siedmioletnią a później piętnastoletnią trybrydę.


Nowy Orlean jest miejscem ciągłej zabawy i wojny. Na zmianę albo nawet w tym samym czasie. Na mokradłach żyją wilkołaki, w mieście zależnie od dzielnicy wampiry, czarownice i zwykli śmiertelnicy. Taka mieszanka prędzej czy później co jakiś czas wybucha siejąc dookoła zniszczenie. 
 Z biegiem czasu poznajemy historię Pierwotnych od samego początku, kiedy to w XI wieku przyszli na świat i zostali pierwszymi wampirami. Rodzeństwo Mikealsonów ma za sobą lepsze i gorsze wieki, co zależało głównie od humoru Klausa, który był przewrażliwiony na punkcie lojalności i zawsze wydawało mu się, że ktoś inny spiskuje przeciwko niemu. Rodzeństwo często zarabiało sztyletem w pierś, po to aby w odpowiednim momencie, zgodnie z wolą brata wrócić do świata żywych. Mimo, że w Pamiętnikach od początku byli przedstawieni raczej negatywnie, to w The Originals możemy każdego z nich poznać znaczenie bliżej i zobaczyć jak doświadczeni przez los zostali, a także że nie ma tylko dobrych albo tylko złych ludzi. Każdy tworzy unikalną mieszankę cech pozytywnych i negatywnych.


Freya jest najstarsza z rodzeństwa, nie pamiętał jej istnienia nikt oprócz Finn'a. Została zabrana przez ciotkę, która ją wychowywała. Zapadała na stuletni sen po to aby przez rok żyć jak człowiek. W ten sposób przez tysiąc lat przeżyła nie będąc wampirem. Jako jedyna z rodzeństwa pozostała czarownicą. Wprowadzenie Frey'i do serialu było bardzo ciekawym elementem. Jej postać znacznie zmieniła całą przedstawioną sytuację. Często poświęcała się dla rodziny kosztem własnego szczęścia, którego przez całe życie nie mogła i tak zaznać. Wchodzi w rolę najstarszej siostry i stara się wszystkich ratować za wszelką cenę.


Finn jest najstarszy z braci. Pojawia się rzadko, ale za każdym razem sieje zniszczenie. Zdecydowanie nie czuję sympatii do tej postaci. Nie wpisywał się w żaden sposób w braterską więź która łączyła resztę rodzeństwa. Czasem zachowywał się wręcz jak szaleniec niezdolny do logicznego myślenia. Podobnie jak ojciec uważał istnienie wampirów za coś nienaturalnego.


Elijah poświęcał całe życie na ratowanie Klausa i walki o jego odkupienie. Był lojalny do końca. Zawsze opanowany i elegancki a jednak czasem pokazywał swoją zdecydowaną i mroczną naturę, kiedy taki być musiał aby chronić rodzinę. Choć muszę przyznać, że jego wyluzowana strona, gdy grywał na pianinie we Francji ze zmierzwionymi włosami bardziej mi się podobała, jego stateczność i czasem sztywność nieraz ratowała całą rodzinę z opresji.


Klaus to hybryda. Nie miał łatwego dzieciństwa, trudno o niespaczoną psychikę, gdy całe kilkanaście pierwszych lat życia wyżywa się na tobie ojciec, który zresztą okazuje się ne być tym biologicznym. Pozuje na strasznego i niezwyciężonego, pozbawionego ludzkich uczuć, ale jest to tarcza obronna, która zwykle działa. Zdarzały się jednak jednostki jak Camille czy Caroline, które zdołały się przez ten pancerz przebić i zobaczyć tę drugą jego stronę. Klaus bowiem potrafił być dobry, empatyczny. Potrafił kochać i poświęcić się dla bliskich. Obdarował córkę najpiękniejszym uczuciem. Zdecydowanie moja ulubiona postać. Tak wielobarwna, wielowarstwowa i piękna, że skradła moje serce. 


Kol pojawia się i znika. Zawsze obok rodzeństwa, choć w najtrudniejszych chwilach staje po ich stronie. Wygrywa pojedynek ze śmiercią, choć przychodzi mu to z trudem. Zawsze żywił urazę za swego rodzaju wykluczenie i chciał się stać częścią przysięgi "Zawsze i na wieczność". Pod wpływem Daviny jego stosunek do rodziny nieco się ociepla, a jego serce znacząco topnieje. Ciekawa postać, choć raczej drugoplanowa. Mimo tysiąca lat na karku czasem zachowuje się jak rozwydrzony nastolatek, ale w chwilach próby staje na wysokości zadania.


Rebekah jest najmłodsza z rodzeństwa, nie licząc zmarłego Henrik'a. Jest obiektem troski starszych braci, którzy mimo że chcą dla niej jak najlepiej, często krzywdzą ją w ten sposób. Zwłaszcza Klaus, który nie zgadzał się na jej związek z Marcelem. Dziewczyna tęskni za rodziną i ludzkim życiem. Chciałaby mieć męża, dzieci i zestarzeć się jak każdy człowiek. Mimo, że często pozuje na wredną i egoistyczną wykazuje się wielką empatią i wrażliwością. 


Rodzeństwo mimo wielu gorszych chwil zawsze koniec końców i tak się wspiera i oddałoby za siebie życie. Wszyscy mają trudne charaktery, często się kłócą i nie zgadzają, ale to właśnie jest w nich piękne i pokazuje, że mimo wszystkich różnic można się kochać i dogadywać, nawet jeśli często jest to poprzedzone małą wojną i wrogością.


Zdecydowanie jeden z najlepszych seriali jakie miałam okazję oglądać. Oglądałam dzisiaj ostatni odcinek z ciężkim sercem, że już się to wszystko kończy. Nawet jeśli ktoś nie lubi historii o wampirach i innych nadprzyrodzonych stworzeniach to i tak polecam. Skomplikowane, nieoczywiste profile psychologiczne, zwroty akcji i wielopłaszczyznowość to cechy charakterystyczne produkcji, która wciąga jak żadna inna.

środa, 5 czerwca 2019

Stylizacja z błękitną hiszpanką z kwitnącymi drzewami w tle

Słońce od kilku dni nas rozpieszcza a mój organizm działający na baterie słoneczne jak najbardziej się z takiego obrotu spraw cieszy. Słoneczne promienie grzejące nos i ciepły wiatr wiejący we włosy. 

Stylizacja-z-hiszpanką

Nogi które można odsłonić i okulary przeciwsłoneczne, które można dodać do stylizacji. Zaczynamy etap letni i niezmiernie mnie to raduje. W szkołach ostatnie kartkówki, poprawy i walka o ostatnie oceny, które mimo, że nie są najważniejsze dają satysfakcję, że rok był dobrze spożytkowany, a czas poświęcony na naukę nie poszedł w las. 

Kardigan-w-stylizacji

Mimo wszystko nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła powiedzieć, że pierwsza klasa liceum została zakończona, choć sama tego świadomość pokazuje jak szybko mija czas i zanim się obejrzę, a będę obchodziła osiemnaste urodziny i stanę przed kolejnymi, coraz trudniejszymi wyborami. 

Wiosenne-zdjęcia

Na razie jednak cieszę się wiosną przechodzącą w lato i pokazuję efekty jednej z sesji, która odbyła się w wyjątkowo wietrzny dzień, ale której nie mogłam odpuścić ze względu na przepięknie kwitnące drzewa, które czarowały swoimi białymi kwiatami. 

Sesja-codzienna

Stylizacja składa się z hiszpanki w białe i błękitne paski. Fasony odsłaniające ramiona pokochałam od razu i moja kolekcja tego typu bluzek i sukienek sukcesywnie się powiększa. 


Błękitna-hiszpanka

Do tego granatowe jeansy i trójkolorowy kardigan. Jako dodatek malachitowe sutaszowe kolczyki.

Lato-i-wiosna

Makijaż jest wynikiem moich eksperymentów z kolorem na oczach i tym razem padło na odcienie zieleni i niebieskości. 

Sutaszowe-kolczyki

Zdjęcia wykonane zostały w pobliżu mojego domu. Na fotografiach pojawia się kilka różnych miejsc, ale wszystkie takie wiosenne kadry nieustannie mnie zachwycają.

Wiosenne-i-letnie-inspiracje

Napawam się słońcem i upałem, choć czasem na nie narzekam. Jest to jednak mój ulubiony czas w roku i przez całą słotną jesień i zimną zimę, mimo wyciągania z nich tego co w nich najlepsze, będę czekała na ten ciepły, słoneczny, beztroski okres w roku.

Złote-pierścionki

Na paznokciach klasyczna czerwień z połyskującymi drobinkami i dwa ulubione pierścionki na palcach.

poniedziałek, 20 maja 2019

Sukienka khaki w stylizacji.

Podczas gdy wiosna ciągle nie może się zdecydować ani na deszcz ani na słońce i serwuje nam jedno i drugie na zmianę lub na raz, przychodzę dziś ze zdjęciami wykonanymi tej wiosny w jedną z pięknych, słonecznych niedzieli w pobliskiej miejscowości, którą odwiedzam zazwyczaj na jesieni, kiedy jest kolorowo od opadających liści i na wiosnę, kiedy zieleń aż bije po oczach i moje baterie ładują się na kilka kolejnych dni. 


Stylizacja składa się z sukienki khaki z rękawami 3/4. Jest to taka najprostsza ołówkowa sukienka, ale w ten sposób daje wiele możliwości. 


Do tego czarna marynarka i malinowa ramoneska, która już się pojawiła na blogu przy okazji wpisu na Dzień Kobiet. 


Jako uzupełnienie czarne botki na obcasach, które służą mi świetnie już kilka sezonów. 


Zdjęcia robione w dwóch miejscach. Tak naprawdę były zaraz obok siebie, ale efekt jest zgoła inny. Zarówno architektura jak i roślinność stanowi świetne tło do sesji. 


Jako must have na słoneczny dzień pojawiły się również ciemne okulary. Dopełnieniem całego setu stała się fryzura - dwa warkocze wplecione w niestandardowy sposób.


I oczywiście sutaszowe kolczyki dopasowane kolorystycznie do sukienki. 
Przesyłam słoneczne promienie do każdego czytającego :)


czwartek, 9 maja 2019

Haul makijażowy - kosmetyki do twarzy

Ostatnio dotarło do mnie zamówienie ze strony Cocolita. To co na wstępie mogę powiedzieć to to, że realizacja zamówienia jest bardzo szybka, ceny niskie w porównaniu na przykład do drogerii, a produkty zgodne z opisem. Zakupiłam sporo różnych kosmetyków, więc podzieliłam haul na dwie części. I tak dzisiaj haul połączony z recenzjami dotyczący kosmetyków do twarzy.


Puder Rimmel - Stay Matte
Moje już trzecie opakowanie. Bardzo dobrze sprawdza mi się od długiego czasu. Mam go w kolorze 001 Transparent. Dobrze matuje, zachowując przy tym świeżość makijażu. Ma bardzo lekką formułę dzięki czemu daje efekt zmatowienia, ale nie widać go naocznie na twarzy.
Cena: 12,90 zł.


Podkład Bourjois - Healthy Mix
Chyba już kultowy produkt wpadł w moje ręce. Zamawiając, nie miałam pojęcia jaki kolor wybrać. Kilkakrotnie zmieniałam to w zamówieniu decydując się w końcu na 52 Vanilla i okazał się idealny dla mojej karnacji. Wbrew głosom nie jest on różowy tylko zdecydowanie wpada w żółte odcienie, co u mnie sprawdza się doskonale. Dość dobre krycie, piękny owocowy zapach i fajna konsystencja, zdecydowanie polecam.
Cena: 21,90 zł.


Podkład Maybelline - Affinitone
Kolejny podkład, tym razem przetestowany już przeze mnie niejednokrotnie i świetnie mi się zawsze sprawdza. Mam kolor 09 Opal Rose i mimo wszystko nie jest on różowy, tylko żółty. Więc dobrze sprawdzi się osobom z takim odcieniem koloru skóry. Dobrze kryje, nie robi efektu maski ani nie nabłyszcza twarzy zanadto. Mój ulubieniec od długiego czasu.
Cena: 13,90 zł.


Korektor Maybelline - Affinitone
Jeden z lepiej kryjących korektorów z jakimi pracowałam. Delikatnie rozświetla, dobrze tuszuje niedoskonałości na twarzy. Świetnie sprawdza się jako baza pod cienie do powiek.


Zdecydowałam się na najjaśniejszy kolor jaki był dostępny czyli 01 Nude Beige, mimo to z racji, że bardzo ładnie wpasowuje się do podkładu i odrobinę ciemnieje kolor jak najbardziej mi podpasował.
Cena: 11,90 zł.

Tyle kosmetyków do twarzy zawitało ostatnio do mojej toaletki. Oprócz tego używam jeszcze do makijażu twarzy bronzera i rozświetlacza. Niedługo pojawi się druga część haul'a dotycząca kosmetyków do oczu. Tusze, kredki - to wszystko już niebawem :)
Dajcie znać, które z tych kosmetyków testowałyście. Co wam się sprawdziło, a co niekoniecznie :)

niedziela, 5 maja 2019

Wśród skrawków historii - fotorelacja z ruin zamku

Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza, ciemne chmury dosyć często zaglądają nam do okien. Majówka dla wielu pewnie powoli się kończy, być może już się zakończyła. 


Ja cieszę się ostatnimi dniami wolnego. Strajki, święta, majówka, aktualnie początek matur - to złożyło się na całkiem długą, miesięczną, przerwę wiosenną i dało mi spory oddech od wszystkiego. 


Wiosna, a później lato, dają wiele możliwości co do przebywania na dworze. Wśród natury. I może aktualnie warunki nie są idealne, ale mam nadzieję na ich poprawę. Kilka tygodni temu, wśród słonecznej pogody, miałam okazję przespacerować się wśród urokliwych widoków, w miejscu położonego niedaleko mojego domu. 



Niedzielne popołudnie spędziłam nad zalewem, obok którego znajdują się cudne, mego fotogeniczne ruiny zamku. Może to tylko kamień i cegły, ale kiedy popatrzymy na coś w odpowiedni sposób, możemy zobaczyć coś całkiem innego niż mniej wnikliwy obserwator. Warto szukać piękna w każdym miejscu. 


Na fotografiach można zobaczyć przeróżne kadry. Od zalewu i przylegających do niego mostków. Przez ruiny zamku. Po okoliczną roślinność, która wyjątkowo pięknie współgrała z padającym światłem.


Powoli dokopuję się do moich zasobów fotograficznych i pomysłowych. Dzięki czemu może się tu pojawić coś nowego, co do tej pory tkwiło w mojej głowie, na dysku komputera, bądź na kartkach papieru. Na dzisiaj tyle :) Zachęcam do pozostawienia znaku po sobie :)

piątek, 26 kwietnia 2019

Stylizacja grunge - Guns'n'roses

Mimo mieszanki ubrań w każdym stylu w mojej szafie, co jakiś czas powracam do stylówek inspirowanych stylem grunge.
 

Jestem fanką zespołów rockowych, zwłaszcza tych starszych i czasem ta miłość szuka wyjścia na zewnątrz do świata. Wtedy zawsze znajdzie się kilka moich klasyków, które idealnie się w ten styl wpisują.


 Jako podstawa stylizacji świetnie sprawdzają się koszulki z logo zespołów, w tym outficie jedna z moich z Guns'n'roses. Do tego klasyczne czarne jeansy, skórzana kurtka i czarne trampki. 



 W pasie przewiązana koszula w czerwono-czarną kratę. Fryzura upięta na kojarzoną często ze stylem pin-up czerwona bandana, ale myślę, że zastosowana w nieco inny sposób świetnie wpisuje się również w stylizację w stylu grunge.



 Jako wykończenie całej stylówki mamy pomalowane na czarno paznokcie, które bardzo lubię nawet na co dzień. 

W końcu udało mi się wykrzesać trochę czasu na wstawienie sesji ze stylizacji, a już kolejne czekają na publikację, więc niedługo możecie się tu spodziewać więcej tego typu wpisów. :)



Zdjęcia wykonane w bardzo urokliwym miejscu, gdzie brzozy okazały się świetnymi kompankami do fotografii ;)


Jak się okazuje, pozowanie z upiętymi włosami w moim przypadku jest dużo trudniejsze niż kiedy są one rozpuszczone, ale myślę że się udało wybrać całkiem fajne kadry :)

piątek, 19 kwietnia 2019

Oryginalny sposób na pisanki last minute


Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami. Sprzątanie, gotowanie, pieczenie. Ja uwielbiam kiedy świętom towarzyszą dopasowane ozdoby. Każdy szczegół ma znaczenie, choćby to był sposób złożenia serwetki, którą położę na talerzu. Ważnym elementem są również pisanki. Sposobów ich wykonania jest bardzo dużo, ale w tym roku postawiłam na coś innego niż kiedykolwiek.


 Zaczęłam od pomalowania jajek na przeróżne kolory. Miałam do dyspozycji trzy kolory barwników, które zmieszane w odpowiednich proporcjach umożliwiały stworzenie dowolnej barwy.


 Nadszedł czas na dekoracje. Pinterest będący dla mnie ostatnio źródłem wielu inspiracji pomógł i tym razem. Trafiłam na zdjęcie pisanek z kwiatowymi wiankami na "głowie" i bardzo przypadło mi to do gustu. 


 Postanowiłam zrobić je z bukszpanu, który przyklejałam w odpowiednim miejscu gorącym klejem. Czarnym markerem dorysowałam oczy i buzie. Idąc dalej tym tropem powstała kolejna pisanka - tym razem gałązki naklejałam na dole jajka, tworząc coś na wzór spódniczki.  


 Tak prezentują się pisanki wykonane w ten sposób. Moim zdaniem technika jest bardzo efektowna, a wykonanie bardzo łatwe. Może ktoś jeszcze się pokusi na wykonanie takich pisanek? :)