wtorek, 30 lipca 2019

Stylizacja z hiszpanką wśród chabrów.

Niezależnie od pory roku staram się w każdym miesiącu znajdować jakieś fajne, ciekawe kadry. W lecie zazwyczaj są to miejsca z dużą ilością roślin, otoczone zielenią, ze słońcem ogrzewającym twarz. 

Pole do popisu dają między innymi pola ;), gdzie namiętnie wyczajam chabry i maki, co już można było tu, na blogu zobaczyć. Tym razem na tapetę poszły tylko chabry, wśród dojrzałych kłosów zboża. 


Miejscówka naprawdę ślicznie wyglądała na zdjęciach i zaczynam myśleć, że widzenie piękna w pozornej zwyczajności weszło mi w nawyk i to dobry nawyk, bo przekłada się on z czasem na każdą dziedzinę życia i wspomaga nie tylko empatię, ale i kreatywność. 


Moja stylizacja jest bardzo prosta, ale jednocześnie nieco bardziej elegancka niż zwyczajna koszulka i szorty. Spodenki jeansowe to jeden z moich must have'ów na lato, te akurat są z cienkiego materiału w kolorze błękitu i są mega wygodne.


 Do tego bluzka w moim ukochanym już kolejny rok kroju, czyli hiszpanka. Moja kolekcja co chwilę powiększa się o jakieś ubranie w tym stylu, więc cieszę się niezmiernie, że ten trend nie wychodzi jeszcze z mody. 


Chociaż gdyby się tak stało to i tak nie zrezygnowałabym z odsłaniania ramion w ten sposób. Ta bluzka jest jedną z najnowszych w mojej szafie i zakochałam się od razu w jej kolorze. 



Ten rodzaj zieleni w połączeniu z wzorami mnie urzekł. Rękaw 3/4 fajnie się sprawdza nawet w gorące dni, gdyż hiszpanka jest cienka i leciutka, a taka długość wygląda dla mnie świetnie. 



U mnie podsumowania miesiąca i połowy wakacji a także
planowanie działań na ich drugą połowę. :)

poniedziałek, 22 lipca 2019

Sesja z kwiecistą sukienką

Sukienki w kwiaty to jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Świetnie prezentują się na różne okazje i dają dużo możliwości. Tworzą dziewczęcy look i dodają delikatności. 


Ta sesja powstała kilka miesięcy temu, jednak pokazuje jak najbardziej letnią stylizację. Jako modelkę po raz kolejny możemy zobaczyć Kingę. 


Tym razem stałam po drugiej stronie aparatu. Zdjęcia wykonane w zielonym otoczeniu, nastrajających energetycznie roślinach. 


Sukienka stanowiąca podstawę stylizacji ma prosty krój, z wiązaniem na dekolcie i długością do kolana. Na białym tle znajdują się różnokolorowe kwiaty. 


Do tego leciutki kardigan w odcieniach szarości. Jako dopełnienie mamy makijaż wykonany z użyciem ceni do powiek w różnych odcieniach zieleni.


 Bardzo lubię zdjęcia z tej sesji, efekt końcowy jest satysfakcjonujący. 


Minął już ponad miesiąc wakacji, co nie bardzo mieści mi się w głowie. Czas pędzi. Dajcie znać co chcielibyście zobaczyć w następnym wpisie :)

środa, 10 lipca 2019

Placuszki z kaszy mannej

Jestem wielką fanką jak najzdrowszych i jak najpyszniejszych rozwiązań w kuchni. Cenię sobie jednak również proste i szybkie w wykonaniu przepisy. Dzisiejsza receptura jest na placuszki z kaszy mannej, których przygotowanie zajmuje bardzo mało czasu, co jest wielkim plusem, jeśli chcę je sobie przygotować rano do szkoły. Świetne zarówno na ciepło jak i na zimno. Na śniadanie i na kolację. U mnie najczęściej jako lunch do szkoły. Nie mają w sobie cukru a i tak spokojnie można powiedzieć, że to danie na słodko.


Czego potrzebujemy?
  • 1 szklanka kaszy mannej
  • 6 suszonych daktyli
  • 1 szklanka mleka lub wody, może być pół na pół lub mleko roślinne
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • łyżka oleju
  • jabłko lub inne sezonowe owoce


Przygotowanie:
  1. Daktyle kroimy na drobne kawałki.
  2. Mieszamy wszystkie składniki oprócz owoców i odstawiamy na pół godziny do lodówki. Spokojnie jednak masa może stać tam przez całą noc.
  3. Jabłko kroimy na plasterki.
  4. Smażymy placuszki na suchej patelni do złotego koloru, po przewróceniu na drugą stronę kładziemy plastry jabłka.

I koniec, mamy świetne placuszki, w których ja się z miejsca zakochałam i bardzo często je przygotowuję. Dawno nie było tu przepisów i w końcu się to zmieniło, mam nadzieję, że ta prosta receptura tak jak mi przypadnie do gustu. :)

sobota, 6 lipca 2019

Sesja w rzepakowym polu

Lipiec powitał nas wytchnieniem. Żar już nie leje się z nieba i można zająć myśli i ręce czymś oprócz ochładzania się. Na blogu mała zmiana, jak widać. Nowy nagłówek - bardziej radosny, żywy i kolorowy, dajcie znać co sądzicie :) 




Przychodzę dzisiaj z sesją zdjęciową wykonanej w pięknej scenerii, wśród kwitnących rzepaków, żółtego bezkresu kwiatów. 



Stylizacja jedna z prostszych, bo złożona z granatowych jeansów i jednej z moich ulubionych bluzek. Czarny koronkowy crop top to moje ostatnie odkrycie. Fajnie wygląda zarówno w opcji eleganckiej jak i codziennej. 



Więcej się dzieje na mojej głowie, gdzie wykonałam upięcie na opasce ozdobionej kwiatami. Bardzo wygodne wyjście, również na każdą okazję.


Świetnie sprawdza się tu właśnie taka elastyczna opaska, jak i bandana w dowolnym kolorze. Jako dodatek ciemnozielone kolczyki, pasujące kolorem do cieni na powiekach. 



Na paznokciach jeden z moich ulubionych ostatnio kolorów, czyli winne bordo. 


Na niektórych fotografiach mogliście zauważyć czarno - białe kimono zawiązywane w talii. Świetna opcja, kiedy chcemy zarzucić na siebie coś na przykład wieczorem, kiedy już się nieco ochładza. 
Wakacje w sumie dopiero się zaczynają, więc życzę odpoczynku i fajnych działań, inicjatyw, niech słonko będzie z Wami. Jaki plany na letni wypoczynek?

wtorek, 2 lipca 2019

Artyści młodego pokolenia, którzy dźwigają przemysł muzyczny.

Od kilku lat moje ulubione piosenki, ukochani artyści, gust muzyczny i playlisty zawierały jedynie klasyki. Wokalistów, piosenkarki i zespoły, które już nie jedno widziały, a piosenki obchodziły swoje kolejne, wielkie rocznice. Lata 80. i 90. były i są dla mnie kopalnią genialnych artystów i utworów, bezustannie do nich wracam i zachwycam się ich geniuszem. Często tworzą do tej pory, przemycając świetność tamtych lat do nowoczesnych brzmień. W pewnym momencie zadałam sobie pytanie: Gdzie chowają się geniusze naszych czasów? Młodzi ludzie. Bo przecież muszą gdzieś być. Może nie w pierwszym lepszym radiu, nie na weekendowych festiwalach. Przynajmniej nie zazwyczaj. Tam, często nawet najlepsze głosy są sprowadzane do radiowego bełkotu, gdzie każda piosenka podobna jest do pozostałych. Są oczywiście wyjątki, o których w tym wpisie będzie można przeczytać. Większość tych artystów zdarza się usłyszeć w radiu, ale jednak rzadko. Tak więc przekopując internet szukałam. Czytałam, słuchałam i często przez przypadek natrafiałam na prawdziwe perełki, które znane często są z pojedynczych utworów, a za nimi kryje się kopalnia świetnych utworów, których nie usłyszymy w popularnych stacjach radiowych.
  • Zaczynając od Brytyjczyka, James Bay. Znany przede wszystkim z piosenki "Hold Back the River". A to dopiero początek, na przykład utwór "Us" jest jednym z moich ulubionych. Przemawiający teledysk, słowa, piękna muzyka. Kojący, cudowny głos i mega wrażliwość.


Jeśli chodzi o polskich artystów, to po latach wierności muzykom głównie amerykańskim, wracam do słuchania rodzimych artystów. Znalazłam kilkoro mega utalentowanych ludzi, którzy tworzą super rzeczy i to co o nich i ich usłyszymy w mediach to dopiero początek.

  • Krzysztof Zalewski drogę do dzisiejszego poziomu miał długą. W 2003 jako jeszcze nastolatek wygrał Idola i w sumie zniknął na dłuższy czas. Szkoląc się, budując warsztat, pracując z najlepszymi. Po dziesięciu latach pojawiła się jego płyta "Zelig" i powiem Wam, że jest to coś genialnego. Naszpikowanego metaforami. Szczególnie polecam Wam "Gatunek". Piosenka bardzo zapada w pamięć. Trzy lata później ukazał się krążek "Złoto" i jest to prawdziwe złoto. Drogocenne, nieoczywiste, cudo. Bardzo spójna płyta. Piosenki nieco psychodeliczne, zapadające w pamięć na długo. O Krzyśku Zalewskim usłyszałam przy okazji Męskiego Grania 2018, ale na serio zainteresowałam się nim po piosence "Kurier", która rozpoczęła moje przeszukiwanie YouTube'a. 
  • Kolejny artysta o którym zainteresowałam się po Męskim Graniu, czyli Kortez. "Hej Wy" słyszeli chyba wszyscy, ale jego dobytek artystyczny jest o wiele szerszy. Kilka płyt, które złożone są w całości z genialnych utworów trafiających prosto do serca. Krążki mega spójne, opowiadające cudowne, prawdziwe historię każdy. Skłaniają do przemyśleń, zapadają na długo w pamięć.

  • Moje odkrycie ostatnich dni, czyli Daria Zawiałow. W tym roku ukazała się jej druga płyta. Przesłuchałam przez ostatnie dni obie w sumie po kilka razy i przepadałam. Poetyckość tekstow, przekaz, moc i siła które z nich biją. Piękny głos Darii i świetna muzyka. Często jeszcze jest to połączone z genialnymi teledyskami. W radiu można usłyszeć kilka piosenek, ale to dopiero początek, polecam zagłębić się dalej.

W sumie to wszyscy moi ulubieńcy młodego pokolenia. Jest jeszcze wielu dobrych twórców, nie przeczę. Jednak w tym zestawieniu chciałam pokazać moich ulubionych. Nieoczywistych, często niedocenianych, ale genialnych w tym co robią. Polecam Wam również szukać nowych brzmień, twórców. Czasem to co słyszymy w radiu to wierzchołek pięknie wyrzeźbionej góry lodowej o którą warto się czasem rozbić. :)