poniedziałek, 20 stycznia 2020

Blue Monday 2020

Jeden z wielu poniedziałków w tym roku, nazywany jednak enigmatycznie Blue Monday. Co się kryje pod tym pojęciem? Nazywany jest tak przedostatni poniedziałek stycznia i mówi się, że jest to najbardziej depresyjny dzień w roku, biorąc pod uwagę czynniki na przykład ekonomiczne i psychologiczne.

Znalezione obrazy dla zapytania: blue monday 2020"
Pewnie tkwi w tym ziarno prawdy, ale każdy ma lepsze i gorsze dni, być może Twój jest właśnie dzisiaj. A może wręcz przeciwnie - mógłbyś dzisiaj góry przenosić i uśmiech nie schodzi Ci z twarzy? Każdy z nas kroczy po swojej sinusoidzie humorów, motywacji, porażek i sukcesów. Nawet jeżeli statystyka mówi, że dzisiaj jest dzień na złe samopoczucie, bezsilności i narzekanie to chyba nie warto się temu poddawać. Niech to nie podziała na Twoją podświadomość. Staraj się zrobić tej statystyce na złość i mieć dobry dzień. Może zrób coś dla siebie. Wieczór pod kocem z ulubionym kryminałem w dłoni? A może długa odprężająca kąpiel? Czy jednak wyjście na siłownię lub zajęcia taneczne? Cokolwiek lubisz. Może potraktujesz ten Blue Monday jako okazję do poświęcenia chwili sobie, swoim pasjom, zainteresowaniom. Może tak spójrz na ten depresyjny dzień, przypomnij sobie co daje Ci radość :)

Green Book - recenzja filmu

Po obejrzeniu zwiastuna, który niezmiernie zaciekawiał, poczytaniu recenzji w prawie każdym przypadku pozytywnych i w końcu po przyznaniu "Green Book" Oskara za najlepszy film. Postanowiłam wybrać się do kina i na własne oczy zobaczyć tę produkcję. Oskarowe filmy są z reguły oryginalne, nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu.



 Tym razem jednak nietuzinkowy scenariusz okazał się strzałem w dziesiątkę. Ponad miesiąc po polskiej premierze, w środku tygodnia na seansie był komplet widzów w każdym wieku. Podczas seansu nie raz wybuchaliśmy śmiechem, a czasem łza się w oku kręciła.



Akcja dzieje się w latach 60. ubiegłego stulecia. Historia opowiada o dwóch mężczyznach. Tony "Wara" Vallelonga jest włoskiego pochodzenia i pracuje jako ochroniarz. Bardzo skuteczny i o niezwykle silnej ręce. Kiedy lokal w którym pracuje zostaje zamknięty na czas remontu, Tony zmuszony jest poszukać nowego zajęcia. Może jedzenie hot-dogów na wyścigi to niezły pomysł na jednorazowy zarobek, ale nie na stałe. Dostaje propozycję posady kierowcy u Donald'a Shirley'a, który jest bogatym muzykiem i potrzebuje kogoś do obsługi jego wielotygodniowej trasy po całym kraju. Pianista jest czarnoskóry, co stanowi dla Tony'ego problem, gdyż jak wielu w tamtych czasach czarni stanowią dla niego nieco niższą klasę społeczną. Początkowo odmawia pracy, która wiązałaby się z opuszczeniem rodziny na tak długo, ale w końcu dostawszy zgodę żony decyduje się na wyjazd. 


Tak zaczyna się długa podróż po wielu miastach Stanów Zjednoczonych, z tytułową książką, będącą pomocą dla podróżujących Afroamerykanów.  Niestety miejsce do spania nie będzie jedynym problemem naszych bohaterów, ale nie będę tu zdradzać za wiele. Na pewno nie można się nudzić oglądając Green Book. 
Film pokazuje w genialny sposób różnicę charakterów obu bohaterów. Nie zgadzają się początkowo w żadnym punkcie, wręcz się nie lubię. Ale z czasem zaczynają rozmawiać, uczyć się od siebie nawzajem. Chociażby jak jeść kurczaka w panierce ;) Ale też jak pisać listy do ukochanej, tak aby z wrażenia miękły jej kolana i aby zazdrościły jej ich wszystkie koleżanki. Jesteśmy świadkami przemiany Tony'ego, który mimo początkowej niechęci do muzyka staje się jego przyjacielem i obrońcą. 



Gra aktorska? Wspaniała. Dopracowanie każdego szczegółu. Gestu i słowa. Stworzono absolutnie 
iluzję niesamowitą.
W skrócie, niesamowita historia, która mówi jak ważna jest równość ludzi wobec siebie, jak ważna jest rodzina i przyjaciele i jak pieniądze szczęścia nie dadzą, jeśli będziemy w wielkim pięknym domu sami, bez nikogo bliskiego.
Jeden z najlepszych filmów jakie widziałam ostatnimi czasy, dwie godziny minęły nie wiadomo kiedy i chciałoby się jeszcze. Rozśmiesza, wzrusza, skłania do refleksji. Oto Green Book. Ode mnie 10/10.

sobota, 18 stycznia 2020

Podsumowanie roku 2019

Ostatnie miesiące w roku ostatnimi laty jakoś uparcie rozmijają się z blogiem. Już nawet nie próbuję z tym walczyć, po prostu prędzej czy później tu wracam. Zazwyczaj z okazji Nowego Roku. Od tego minęło już ponad dwa tygodnie, ale nadal mamy styczeń. Czas na wystartowanie z nową kartą. W końcu każdy czas jest dobry na podsumowania, plany i zmiany. Od kilku lat poświęcam trochę czasu na analizę całego roku, podsumowanie moich działań. Przypomnienie sobie co też się przez te ostatnie dwanaście miesięcy u mnie zadziało. Pomagają mi w tym postanowienia spisane rok wcześniej i planner, który jest mi absolutnie niezbędny podczas codziennego planowania i szeroko pojętego ogarniania rzeczywistości.
Styczeń
Nowy rok zaczęłam wyzwaniem z Panią Swojego Czasu i kartami zadań, które pozwoliły mi efektywniej przeanalizować poprzednie dwanaście miesięcy i nakreślić plan działania na 2019 rok.
Luty
Był to miesiąc kiedy miałam dwa tygodnie ferii, więc zaraz po maratonie kartkówek na początku lutego skupiłam się na działaniach rozwojowych i przyjemnościach. Byłam też wtedy na przykład w kinie oraz ułożyłam puzzle z 1000 elementów.
Marzec
Marzec rozpoczęłam wyjazdem do Warszawy, gdzie spędziłam jeden intensywny dzień zakończony wizytą w teatrze. Następnego dnia zaś po raz drugi miałam okazję uczestniczyć w Balu Młodych. Zaraz później rozpoczęła się nieskończona kanonada sprawdzianów, kartkówek i wszelkich innych form sprawdzania naszej wiedzy. Nie żartuję, cały kalendarz na marzec mam zapisany szkolnymi sprawami. Dlatego aby nie zwariować, poszłam do kina na oskarową produkcję:Green Book. Jeden z najlepszych filmów które widziałam w zeszłym roku. Czas umilały również mecze piłki nożnej, z racji rozpoczętych właśnie w marcu eliminacji do Euro 2020.
Kwiecień
Miesiąc naznaczony strajkami w szkołach. Więc czas dosyć spokojny. W kwietniu były oczywiście święta Wielkiejnocy, ale także moje urodziny. Rozpoczął się czas odliczania do osiemnastki.
Maj
Tutaj powrót do szkolnej rzeczywistości a także pierwsza wycieczka rowerowa 2019 roku.
Czerwiec
Miesiąc ten rozpoczął się Nocą kultury i jest to wydarzenie na którym na pewno pojawię się również w tym roku. Zakończyłam również pierwszą klasę liceum, która okazała się wcale nie być taka zła jak wszyscy jej wróżyli.
Lipiec
Był to czas z jednej strony intensywny, bo odwiedziłam na przykład Zwierzyniec, kilka innych jednodniowych wypadów również się odbyło. Ponadto tydzień spędziłam z Dzianiszu niedaleko Zakopanego. Pogoda była piękna, więc udało się wdrapać zarówno na Dolinę Pięciu Stawów jak i na Giewont. Z drugie strony gdy w miesiącu jest tak wiele wyjazdów wybijam się z rytmu moich działać rozłożonych na cały rok, o czym więcej za kilka akapitów. Jestem mniej produktywna, a mój Habit Tracker ma zdecydowanie za wiele pustych okienek.
Sierpień
Dla równowagi sierpień był raczej spokojny. Głównym wydarzenie moim zdaniem była Gra na mieście. Wiecie, wzięcie gitary, tekstów piosenek i śpiewanie w centrum Starego Miasta w Lublinie. Coś niesamowitego. Zdecydowanie do powtórzenia w tym roku. Jak zawsze sierpień był również czasem przygotowań do szkoły, choć nie spieszyło mi się w 2019 do tego tak jak zazwyczaj.
Wrzesień
Rozpoczęty wyjazdem do Kozłówki, a następnie inauguracją nowego roku szkolnego. Pogoda była piękna, więc dużo biegałam.Moje włosy zmieniły tym miesiącu nieco kolor.
Październik
O ile pamięć mnie nie myli byłam właśnie w październiku na zajęciach tanecznych. Jakimś cudem nie mam tego w plannerze. Był to miesiąc bardzo ciepły, więc również robiłam kolejne kilometry biegu. Powoli wprowadzałam się w jesienny nastrój.
Listopad
W tym miesiącu byłam w teatrze a także na Synodzie Młodzieży. Poza tym, niestety, ale zawsze mam problem żeby jakoś umilić sobie ten właśnie miesiąc.
Grudzień
Grudzień to oczywiście Mikołajki, następnie Święta i na koniec Sylwester. To tak w skrócie wszystkim dobrze znanym. Ja sobie nieco zajęć dodatkowych do kalendarza zapisałam. Takich jak wykonanie świątecznych ozdób czy też bożonarodzeniowego obrazu. I jak się okazało była to praca wykonywana przeze mnie przez wiele długich godzin, dłużej niż każda inna wcześniej. Udoskonalałam grę kolęd na gitarze, uczyłam się języków obcych. Po świętach nadszedł czas podsumowań, snucia planów na przyszły rok i poszukiwań słówka na 2020, o którym już niedługo w oddzielnym wpisie. 
 

To na tyle w chronologicznym spojrzeniu. Jeśli chodzi o cele realizowane przez cały rok to było ich bardzo dużo, bo aż 36 z czego udało się zrealizować ponad 70%, więc jestem jak najbardziej zadowolona. Tak w skrócie:
- Chodziłam kolejny rok na zajęcia literackie
- Zrobiłam 180 treningów, a 240 razy praktykowałam jogę
- Nauczyłam się nowych słówek i zwrotów w językach obcych
  • 600 z hiszpańskiego
  • 255 z portugalskiego
  • 363 z norweskiego
  • 240 z włoskiego
- Narysowałam/namalowałam 42 rysunki oraz nabyłam tablet graficzny, co pozwala na tworzenie nowego rodzaju prac. Dodatkowo przekonałam się do farb i zaprzyjaźniłam się z akrylami.
- 149 razy miałam w szkole zdrowy lunch
- Przebiegłam 100,5 km, czyli udało mi się w końcu zrealizować ten cel, który w zeszłym roku nie wyszedł
- Obejrzałam 56 filmów
- Przeczytałam 50 książek
- Nauczyłam się grać 12 nowych piosenek na gitarze
- Byłam na 5 wycieczkach rowerowych
- Odwiedziłam 3 kawiarnie
- Brałam udział w kilku sesjach zdjęciowych z super dziewczynami
- Podszkoliłam się w śpiewaniu
- Miałam średnią 5,0


Jak tak teraz sobie patrzę na te wszystkie wydarzenia, osiągnięcia, to dochodzę do wniosku, że ten rok był udany. Mimo, że sporo rzeczy nie wyszło. Był dobry. Ale chcę więcej. O tym co planuję na 2020 niedługo będzie wpis. Także o moich odkryciach i inspiracjach minionego roku oraz topowych dla mnie książkach, filmach i serialach, które wpadły w moje ręce w 2019 roku.
Tak więc życzę Wam Dobrego Nowego Roku! Niech 2020 będzie wspaniały :)