wtorek, 3 września 2019

Dlaczego cała płyta góruje nad singlem?

Nowy rok szkolny, nowe zadania, nowe wyzwania, umiejętności. Gdzieś w tym wszystkim większości z nas towarzyszy muzyka. W radiu, telefonie. W domu, autobusie, na ulicy. Niektóre piosenki znamy od lat, inne pojawiają się i znikają. Czasem nawet nie znamy tytułu albo wykonawcy danego utworu. Taki stosunek do muzyki ma aktualnie wielu ludzi. Słuchają najbardziej znanych, popularnych kawałków, które po kilku miesiącach ustąpią następnym.


Jednak ja od jakiegoś czasu zaczęłam to zmieniać. Począwszy od tego, że w większości moich ulubionych autorów nie usłyszymy w radiu. Czy to wykonawcy klasyki rocka, często od lat 80. czy 90. czy też młodzi ludzie z pasją i wielkim talentem. Jeśli ktoś się nie zagłębiał w ich twórczość najprawdopodobniej będzie znał tylko dwie czy trzy piosenki danego artysty. 
Cała rzecz dotyczy właśnie tego zagłębienia się w utwory. Jesteśmy bowiem bombardowaniu tymi samymi piosenkami po kilkadziesiąt razy i nawet czasem nie wiemy o czym jest tekst, bo nigdy się na nim nie skupiliśmy się. A tym bardziej nie wiemy jak dany utwór umieszczony jest w kontekście całej płyty.

Często bowiem dopiero gdy przesłuchamy naprawdę słuchając te kilkanaście piosenek z krążka zaczynamy wiedzieć o czym jest całość. Mamy obraz całej sytuacji, historii opowiedzianej za pomocą dźwięków. Zazwyczaj bowiem nie mamy doczynienia z niezwiązanymi ze sobą utworami, tylko stanowią one całość.


Patrząc z drugiej strony, nie po to muzycy tworzyli całą płytę, żebyśmy znali tylko jedną czy dwie piosenki z całego krążka. Zwłaszcza, że wówczas dużo lepiej rozumiemy muzykę, opowiedziane tam emocje i wydarzenia. Wchodzimy w pewnym sensie w osobę, która napisała teksty, które często mają drugie dno, którego warto szukać.
Abstrahując od wszystkiego cała płyta to po prostu więcej muzyki, która jeśli jest dobra oznacza więcej przyjemności dla ucha i duszy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz