poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Liceum

Rozpoczęła się druga połowa wakacji i teraz czas będzie biegł jeszcze szybciej. Zanim się obejrzymy a już będzie wrzesień. Ale taka kolej rzeczy, a czas jest jedyną rzeczą której nie zwycięży człowiek. Tak więc od przyszłego miesiąca uczniowie zaczynają szkołę. Większość kontynuuje naukę w dotychczasowych szkołach, część idzie o poziom wyżej. Do liceum - w końcu era gimnazjów prawie się już skończyła. ( O moich przemyśleniach gimnazjalnych poczytacie tu. ) W tym gronie jestem również ja. Za cztery tygodnie zacznę naukę w liceum.


Zacznijmy od początku. Moje myśli podążały w stronę liceum już na początku drugiej klasy gimnazjum. Chciałam aby ten wybór był przemyślany. Taki w pełni mój. Przeglądałam po kolei strony lubelskich szkół i... tak samo jedna po drugiej wykreślałam je ze swojej listy. W trzeciej klasie czas decyzji był coraz bliżej, a wcale nie było łatwiej. Jeszcze przed egzaminami odwiedziłam dwie najbardziej interesujące mnie szkoły, co niewiele ułatwiło, ale miałam choć jakieś konkretne spojrzenie na obie placówki. Po kilku rozmowach, analizie postawiłam w końcu na jedną, konkretną szkołę. Pozostawał wybór profilu. Co było chyba najtrudniejsze. 


 Prawie do końca wahałam się między mat-geo, czyli rzekomo pewnymi studiami i pracą "bo przecież matematyka to królowa nauk" a profilem lingwistycznym, czyli wiążącym się z moją chyba aktualnie największą zajawką - językami, ale "co będziesz po tym robić? Dzieci w szkole uczyć?". Wiecie, w sumie coś w tym jest. Bo nie wiem jeszcze co będę robić po liceum. Tak totalnie. Ale wizja mnie, liczącej słupki już przez te najbliższe trzy lata dość skutecznie mnie odstraszyła. Mimo, że matma nigdy nie była dla mnie trudna, to nadal jest strasznie nudna. Nikt nie musi się z tą opinią zgodzić, ale dla mnie taka jest. I kiedy mam wybór dziewięć godzin matmy kontra dwanaście godzin języków obcych (druga klasa), to wybór jest prosty. Wybieram języki. Tak też postawiłam w moich preferencjach podczas rekrutacji. Wiem, że nie każdemu się ten wybór spodobał, ale chciałam być w zgodzie ze sobą i wam również radzę, bo teraz mam wielki zaciesz na samą myśl o moich przedmiotach rozszerzonych. A oprócz angielskiego i hiszpańskiego jest też tam historia, czyli tak - wojny, królowie, zamierzchła przeszłość. Ale w sumie to bywa ciekawe.


  Teraz, wiem już że się dostałam, jestem oficjalnie przyjęta do szkoły, a wszelkie formalności się dopełniły. Nie mam pojęcia na jakich trafię nauczycieli, osoby w klasie (a nie znam jeszcze nikogo z klasy) , wiem że nie będzie aż tak kolorowo, szczególnie na początku, ale i tak się cieszę, bo będę mogła rozwijać swoje zainteresowania i bardziej skupić się na tych przedmiotach, które na prawdę lubię i nauka ich sprawia mi frajdę.


 Moje plany na policealną przyszłość to jedna wielka biała kartka, na którą nie mam jeszcze nic przygotowane, ale liczę na to że nowy start, który czeka mnie od września nieco zmieni w moim życiu i trochę wyklaruje co się na tej białej kartce znajdzie. Dostaję teraz kartkę licealną, białą i pustą. Tylko ode mnie zależy czym ją zapełnią. Nauka i oceny zawsze były dla mnie ważne, ale nigdy nie chciałam i nie chcę stawiać tego na pierwszym miejscu. Nie chciałabym aby to się zmieniło. Mam nadzieję na nowe, trwałe znajomości, przyjaźnie. Możliwości rozwoju, poznawania nowych rzeczy, ludzi. Ciągłe przemieszczanie się do przodu. Wiem, że życie to ciągłe weryfikacje i nie wszystko będzie się działo po mojej myśli, ale warto zawalczyć, warto też był optymistką. Bez przesady, ale warto widzieć we wszystkim jakieś pozytywy. Choćby najmniejsze.


  Tymczasem będę kontynuowała szkolne zakupy, odświeżanie szafy, przygotowania do początku roku, realizację pozostałych wakacyjnych planów i postanowień i odpoczynek, puki mogę. :)


Na zdjęciach moja czerwcowa stylizacja. Biała koszula - moja ulubiona ostatnio i czarne jeansy. Czyli klasyk nad klasyki, ale ja w takich klasykach czuję się bardzo dobrze. Nieco koloru dodaje tu szminka i moje włosy, teraz już bardziej pomarańczowe, ale wtedy jeszcze całkiem czerwone :)
Piszcie jakie macie plany na resztę wakacji, co sądzicie o wpisie, zdjęciach i do której klasy idziecie od września :)
Trzymajcie się cieplutko :)

6 komentarzy:

  1. Czasy liceum. Kiedy to było ahhh

    Baw się dobrze w szkole!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już ledwo pamiętam swoje liceum :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia i fajna stylizacja ;)
    Fajnie, że dostałaś się do wybranej szkoły i życzę powodzenia od września :D Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede mną klasa maturalna, więc szykuje się ostre wkuwanie :D
    Hm... pamiętam jak sama wybierałam szkołę średnią, to było całkiem ekscytujące. Do ostatnich chwil wahałam się czy droga, którą obrałam będzie dla mnie dobra.
    Najważniejsze to być zadowolonym ze swojej szkoły. Ja aktualnie jestem uczennicą klasy policyjnej o rozszerzonej geografii i matematyce (o dziwo nigdy nie widziałam się na takim profilu) Szkoła jestem całkiem spoko, choć pewne rzeczy ewidentnie rzucają się w oczy.
    Życzę dużo motywacji i samozaparcia. Kierunek, który obrałaś jest bardzo interesujący :) Całkiem trafne spostrzeżenie na temat białych kartek. Oj mój "notes" pęka w szwach he he
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym od września zaczynać szkołę, albo od października studia a ja już skończyłam naukę i została mi tylko praca :D jakoś tak dziwnie. Pierwszy rok kiedy nie czekam na rozpoczęcie roku szkolnego/akademickiego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Liceum to super okres, tuż za mną <3 gratki z dostania się i obyś trafiła na fantastyczną klasę :D

    OdpowiedzUsuń