niedziela, 19 sierpnia 2018

Niebanalna historia - recenzja filmu 2:22

Błysk na niebie, gasnąca gwiazda, historia sprzed trzydziestu lat, wydarzenia które lubią się powtarzać. Czyli najważniejsze aspekty filmu o tytule 2:22. Główny bohater to Dylan Branson. Kontroler lotów, który zaczyna dostrzegać, że jego życie działa według schematu. Codziennie zaczynają się dziać identyczne rzeczy o dokładnie tej samej godzinie. O tytułowej zaś 2:22 zawsze dzieje się coś wielkiego. Pierwszego dnia, gdy wydarzenia dopiero zaczynają się rozkręcać o tej godzinie o mało co nie powoduje kolizji dwóch samolotów, w których było kilkaset osób. Pewnego dnia poznaje Sarah. Dziewczynę z którą świetnie się dogaduje, oboje czują jakby znali się od dawna. Jakby poznali się już kiedyś, wcześniej, w poprzednim wcieleniu. Jednak wciąż powtarzający się schemat dnia mężczyzny, do tego wszechobecny obraz peronu w centrum miasta, kiedy to o tej 2:22 zawsze się coś dzieje doprowadza Dylana prawie do obłędu.


Zaczyna szukać, odkrywać. Próbuje rozwiązać zagadkę, bo jego życie staje się nie do przetrwania. Nie bez znaczenia jest tu gwiazda, która zgasła trzydzieści lat temu, ale do tej pory jeszcze jej światło docierało do ziemi. Historia pewnej miłości, niespełnionych marzeń i dawnego morderstwa. To wszystko splata się w niesamowitą historię, którą na ekranie wspaniale się ogląda. Film trzyma w napięciu, pełen jest zagadek i niespodziewanych zwrotów akcji. Całość jest niebanalna, co jest ważne w czasach, kiedy to produkcje są do siebie tak podobne. Zdecydowanie polecam i zachęcam do obejrzenia :)

1 komentarz: